chcę pisac o cadaques w nieskończonośc.ale nic napisac nie mogę,bo od razu dławią mnie łzy.chcę napisac balladę o cadaques.jak napiszę,to pokażę.póki,co mam głowę pełną słonecznych wspomnień,niebieskości morza,surowości pirenejów...i Mistrza.no,i idę na wykład na 16.45. historia sztuki.cieszę się ze zmiany kierunku.poznałam już całkiem sporo ludzi.
cadaques,cadaques.....muszę zacząc szkolic się w rybactwie,prawda Kochanie?

trzeba kupic łódź i nauczyc się hiszpańskiego.to proste.prawda?prawda.
jesień mnie zabiła,Kot miał rację.ten wczesny zmrok i brak...brak morza.morze uzależnia.i skały i drzewa oliwkowe.o,jak ja bym zjadła oliwkę z pestką,taką,jakie mieli w toledo!smakowała jak pizza.
zostawiłam siebie w cadaques.